Pamiętam wieczór, kiedy przez ponad godzinę zastanawiałam się, co napisać bliskiej osobie. Byłam przekonana, że jeśli odpowiednio dobiorę słowa, uda mi się przekonać ją do zmiany decyzji. Układałam kolejne argumenty, analizowałam wcześniejsze rozmowy i szukałam sposobu, żeby pokazać jej, że się myli. Następnego dnia okazało się, że i tak zrobiła dokładnie to, co wcześniej zaplanowała.
Szybko zdałam sobie sprawę, że nie był to jednorazowy przypadek. Podobne sytuacje zdarzały się znacznie częściej, niż chciałam przyznać.Martwiłam się wyborami znajomych, przejmowałam problemami rodziny i próbowałam naprawiać sprawy, które tak naprawdę nie należały do mnie. Wydawało mi się, że działam z troski. Dopiero później zauważyłam, ile kosztuje mnie takie podejście.
Najbardziej męczące było ciągłe wracanie myślami do tych samych tematów. Potrafiłam analizować rozmowę przez kilka godzin, zastanawiać się nad czyjąś reakcją albo przewidywać konsekwencje decyzji, których sama nie podejmowałam. Im bardziej chciałam wpłynąć na sytuację, tym większą czułam frustrację.
Przełom pojawił się zupełnie przypadkiem. Trafiłam na książkę teoria „pozwól im” Mel Robbins. Sam tytuł wydał mi się zaskakująco prosty. Trudno było uwierzyć, że dwa krótkie słowa mogą pomóc w radzeniu sobie z codziennym napięciem. Z każdą kolejną stroną coraz częściej miałam wrażenie, że autorka opisuje sytuacje, które sama dobrze znam.
Dlaczego tak trudno przestać kierować życiem innych?
Długo uważałam, że problem dotyczy wyłącznie osób, które lubią mieć wszystko pod kontrolą. Z czasem doszłam do wniosku, że źródło takiego zachowania często wygląda zupełnie inaczej.
Często wynika to ze strachu o bliskich albo obawy przed tym, że wydarzy się coś nieprzyjemnego. Chcemy, żeby dzieci były bezpieczne. Martwimy się o partnera, gdy podejmuje ryzykowną decyzję. Nie chcemy patrzeć, jak bliska osoba popełnia błąd, którego można było uniknąć.
Sama wielokrotnie wpadałam w tę pułapkę. Pamiętam współpracowniczkę, która regularnie odkładała ważne zadania na ostatni moment. Przypominałam jej o terminach, proponowałam pomoc i próbowałam znaleźć rozwiązanie. Im bliżej było końca projektu, tym bardziej się denerwowałam. Patrząc z boku, wyglądało to absurdalnie. To nie ja miałam wykonać zadanie, a mimo to stresowałam się bardziej niż osoba odpowiedzialna za jego realizację.
Podobny mechanizm działa również w życiu prywatnym. Możemy wspierać, rozmawiać i dzielić się własnym doświadczeniem. Nie mamy jednak możliwości przeżywania życia za innych ani podejmowania za nich wszystkich decyzji.
Na tym opiera się Teoria pozwól im – Mel Robbins. Jej sedno nie polega na obojętności. Chodzi raczej o zaakceptowanie faktu, że każdy ma prawo wybrać własną drogę, nawet wtedy, gdy my postąpiliśmy zupełnie inaczej.
Jak odzyskałam więcej spokoju dzięki zasadzie „pozwól im”?
Przed poznaniem tej koncepcji często miałam poczucie, że noszę na swoich barkach problemy całego otoczenia. Gdy ktoś był niezadowolony, szukałam sposobu na poprawienie sytuacji. Konflikty między bliskimi osobami również przeżywałam tak, jakby dotyczyły bezpośrednio mnie.
Po pewnym czasie zauważyłam, jak dużo energii pochłania takie podejście. Zamiast skupiać się na własnych planach, wracałam myślami do rozmów, które już się zakończyły. Tworzyłam w głowie kolejne scenariusze i przygotowywałam odpowiedzi na pytania, których nikt nawet nie zadał.
Moment, w którym zaczęłam stosować zasadę „pozwól im”, nie sprawił, że wszystkie problemy zniknęły. Zmieniło się jednak coś ważnego. Przestałam traktować każdą trudność pojawiającą się wokół mnie jako własną odpowiedzialność.
Kilka miesięcy później zauważyłam, że rzadziej angażuję się w niepotrzebne konflikty, łatwiej odpuszczam cudze decyzje i szybciej odzyskuję spokój po stresujących sytuacjach.
Po pewnym czasie zrozumiałam, dlaczego tyle osób mówi o książce Mel Robbins Pozwól Im. U mnie nie zmieniła wszystkiego z dnia na dzień, ale pozwoliła spojrzeć na wiele sytuacji z większym spokojem. Dla wielu osób największą wartością tej koncepcji okazuje się jej prostota. Nie wymaga skomplikowanych narzędzi ani długich przygotowań. Zmusza natomiast do spojrzenia na codzienne relacje z zupełnie innej perspektywy.
Odpuszczanie nie oznacza zgody na wszystko
Na początku obawiałam się, że teoria „pozwól im” Mel Robbins zachęca do biernego przyglądania się problemom. Po lekturze szybko zrozumiałam, że chodzi o coś zupełnie innego.
Mogę nie zgadzać się na określone zachowania. Mogę odmówić, ograniczyć kontakt albo zakończyć relację, która źle na mnie wpływa. Nie muszę jednak miesiącami przekonywać drugiej osoby, żeby zaczęła postępować zgodnie z moimi oczekiwaniami.
Przez długi czas nie widziałam tej różnicy. Wydawało mi się, że skoro zależy mi na kimś, powinnam zrobić wszystko, aby zmienił swoje postępowanie. Dziś dużo częściej skupiam się na własnych granicach i decyzjach.
Relacje stają się prostsze, gdy przestajemy wszystko analizować
Jeszcze kilka lat temu potrafiłam wracać myślami do jednej wiadomości przez pół dnia. Zastanawiałam się, dlaczego ktoś odpisał tak krótko albo czy przypadkiem nie powiedziałam czegoś niewłaściwego.
Dziś patrzę na podobne sytuacje znacznie spokojniej. Ktoś może być zajęty, zmęczony albo zwyczajnie nie mieć ochoty na rozmowę. Nie każda reakcja innych ludzi ma związek ze mną.
Odkąd przestałam dopowiadać sobie różne scenariusze, wiele codziennych sytuacji stało się mniej stresujących. Zamiast zgadywać, staram się patrzeć na fakty i obserwować zachowania.
Dlaczego tak bardzo przejmujemy się opiniami innych?
Jednym z tematów, który szczególnie zwrócił moją uwagę podczas lektury, była potrzeba zdobywania akceptacji. Przez długi czas chciałam być postrzegana jako osoba pomocna, odpowiedzialna i życzliwa. Problem pojawiał się wtedy, gdy próbowałam zadowolić wszystkich wokół.
Dość szybko przekonałam się, że to niemożliwe. Niezależnie od decyzji zawsze znajdzie się ktoś, kto spojrzy na nią krytycznie albo zrobiłby coś inaczej.
Kiedyś bardzo mnie to męczyło. Obecnie łatwiej akceptuję fakt, że nie mam wpływu na każdą opinię. Jedna z ważniejszych myśli, jakie wyniosłam z książki mel robbins pozwól im, dotyczy właśnie tego obszaru. Znacznie więcej spokoju daje kierowanie się własnymi wartościami niż ciągłe szukanie aprobaty.
Książki Mel Robbins, które zainteresowały mnie po lekturze
Po przeczytaniu głównej książki zaczęłam szukać innych publikacji autorki. Najczęściej trafiałam na zestaw 2w1 teoria pozwól im + reguła 5 sekund – Mel Robbins, wyd. Galaktyka oraz reguła 5 sekund + teoria pozwól im Mel Robbins pakiet.
Zainteresowanie wzbudził również zestaw 2w1 fenomen poranka + teoria „pozwól im”. Obie publikacje dotyczą codziennych nawyków, sposobu myślenia i zmian, które można wprowadzać stopniowo.
Podczas przeglądania opinii wielokrotnie natrafiałam także na zestaw 2w1 teoria „pozwól im” + jak mówić, by nas słuchano. To połączenie szczególnie często pojawiało się wśród osób zainteresowanych komunikacją oraz budowaniem zdrowych relacji.
Sama nie traktuję żadnej książki jako gotowej recepty na życie. Lubię jednak poznawać różne perspektywy i wybierać z nich to, co rzeczywiście sprawdza się w codzienności.
Czy teoria „pozwól im” sprawdzi się u każdego?
Przeglądając opinie czytelników, szybko zauważyłam, że zdania są podzielone.
Niektóre osoby piszą, że książka pomogła im spojrzeć inaczej na relacje i codzienny stres. Inni twierdzą, że opisane zasady znali już wcześniej z terapii, psychologii lub innych poradników.
Rozumiem oba stanowiska.
Sama koncepcja nie jest skomplikowana. Jej siła tkwi raczej w prostocie niż w odkrywaniu czegoś całkowicie nowego.
W moim przypadku największą zmianę przyniosło regularne przypominanie sobie jednej rzeczy. Nie muszę brać odpowiedzialności za wszystko, co dzieje się wokół mnie.
Czasami wystarczy zatrzymać się na chwilę i przypomnieć sobie słowa: „pozwól im”.
Nieraz łapię się na tym, że po kilku minutach analizowania czyjejś decyzji wracam myślami do własnych spraw. W większości przypadków daje mi to znacznie więcej spokoju niż kolejne rozważanie czegoś, na co i tak nie mam wpływu.
Właśnie dlatego zainteresowałam się książką Teoria pozwól im – Mel Robbins i dlatego rozumiem, skąd bierze się popularność publikacji takich jak “pozwól im” na allegro. Dla wielu osób nie jest to kolejny poradnik o samorozwoju, ale prosty impuls do spojrzenia na własne relacje z większym spokojem i dystansem.

